Warning: file_get_contents(http://hydra17.nazwa.pl/linker/paczki/monachum.do-szosty.beskidy.pl.txt): failed to open stream: HTTP request failed! HTTP/1.1 404 Not Found in /home/server455784/ftp/paka.php on line 5
an43

Przywodziło jej to na myśl wszechogarniające, bolesne, nastoletnie

an43

zaginionych dzieci? Susanna nie miała z nimi kontaktu od momentu
niebieskiej hondy accord z mężczyzną za kierownicą. Kiedy auto
94
wprowadzili się.
spokoju. Nie wiedziała - i nie pytała - jak żona Davida patrzy na
223
Diaz wrócił do miejsca, gdzie zaparkował swoją brudną
zgubiła się podczas rodzinnego wyjazdu na kemping. Palące
- To źle - orzekła poważnie Susanna. - Wcześniej czy później
- Ale wtedy nie było hummerów.
an43
się przed jakimkolwiek fizycznym kontaktem i upierał się, żeby trzymała się od niego z daleka. - Tak. - Wziął głęboki oddech. - Dopóki nie przekonamy się, jak się wszystko potoczy. - To znaczy, że mi nie ufasz. Postawił kule na piachu i wstał. Patrzył na nią z góry. - To znaczy, że nie ufamy sobie nawzajem. Zjedli razem kolację, chociaż Chase mógł tylko wciągać papkę przez słomkę. Cały czas brał środki przeciwbólowe i nie za bardzo smakowały mu przetarte ziemniaki i mielone mięso. - Czuję się jak niemowlę - narzekał. - Niedługo będzie lepiej. - Tak? - spytał z krzesła przy oknie. Wiedziała, że nie chodzi mu o jedzenie. Za nim, w blednącym słońcu, słychać było stukanie dzięcioła. - Na pewno. Od jutra zaczynasz rehabilitację, za kilka tygodni zdejmą ci szwy i druty i... - I nadal będziemy w tym samym miejscu. W kropce. Zebrała naczynia i zaniosła je do zlewu. Po powrocie do domu miała zamiar wyjaśnić wszystko do końca, zadać mu pytania, na które do tej pory nie chciał odpowiedzieć, ale zrezygnowała. Dlaczego? Dlatego, że boi się prawdy? - Nie trzeba niczego poganiać - powiedział. O mało nie upuściła talerza. Bardzo się mylił. Od czasu pożaru miała wrażenie, że czas ucieka nieubłaganie, jak piasek w klepsydrze. Że nigdy już nie wróci. Jak Brig. Poczuła ból w sercu. Chase oparł się na krześle i położył nogę na stoliku. W milczeniu obserwował Cassidy. - Wydawało mi się, że chciałaś porozmawiać? Zmarszczyła czoło. Włożyła brudne talerze i salaterki do zmywarki. - Nie chcę stąpać po niepewnym gruncie.. W nocy, kiedy wybuchł pożar, powiedziałeś, że mnie kochasz, ale przedtem... Pamiętasz... Oddaliliśmy się od siebie. - Miałaś romans - powiedział cicho. Potrząsnęła głową. - Nie. Nigdy cię nie zdradziłam, Chase i nigdy tego nie zrobię. Dopóki jesteśmy małżeństwem, będę ci wierna. - Zamknęła drzwi zmywarki, odwróciła się, oparła biodrami o kredens i wytarła ręce. - I tego samego oczekuję od ciebie. Jeżeli nie potrafisz mi zaufać, to powiedz od razu. Wymamrotał coś pod nosem. W gabinecie zadzwonił telefon. Spojrzeli na siebie i poczekali, aż włączy się automatyczna sekretarka. Bez przerwy wydzwaniali dziennikarze. Cassidy nie miała ochoty się z nimi użerać. Później odsłucha wiadomości i razem zdecydują, do kogo oddzwonić. - Jutro będę musiał porozmawiać z ludźmi od ubezpieczenia, z Derrickiem i z glinami. Tartak już za długo jest nieczynny. Ludzie muszą wrócić do pracy. Znajdziemy budynek w pobliżu tartaku na tymczasowe biuro, a może postawimy jakieś prowizoryczne pomieszczenie. - Potarł oko, wstał i wyjrzał przez okno, jakby wypatrywał czegoś albo kogoś. - Niech się tym zajmie Derrick - poradziła Cassidy. - W tym stanie nie możesz zbyt wiele zdziałać. Dopóki nie staniesz na nogi... Włożył ręce w kule i wstał. - Już stoję na nogach. Doskonale sobie ze wszystkim radzę i jeżeli nie będę za długo brał końskich dawek lekarstw doktora Okano, jestem w stanie normalnie funkcjonować. - Powinieneś odpoczywać. - I patrzeć, jak Derrick doprowadza firmę do ruiny? - On nie... - Twój brat jest kłamcą i oszustem. Wyłudza pieniądze od firmy. - Masz dowody? - Nie była tym zaskoczona. Chase już dawno odkrył, że Derrick oszukuje, ale nikomu o tym nie powiedział. - A jak myślisz? - Spojrzał na nią i z trudem przełknął ślinę. - To dlatego tamtej nocy byłeś w tartaku? Żeby coś sprawdzić? Nie odpowiedział. - Myślisz, że to on podpalił tartak, żeby zniszczyć dowody? - Nie wiem, co myśleć. W głównym biurze, w komputerze, są kopie wszystkich dokumentów. O ile ktoś ich nie skasował. Ale księgi były w tartaku. - Nie mogę uwierzyć, że Derrick byłby w stanie... - Nie twierdzę, że to on. Nie chcę tylko stracić firmy. Ani życia. - Wyjrzał znowu przez okno, spoważniał i pokuśtykał do gabinetu, a Cassidy za nim. W jej umyśle kotłowało się od domysłów. Chase sugerował, że to Derrick podpalił tartak, żeby zniszczyć księgi... albo go zabić. Albo wszystko naraz. Derrick był okrutny już jako chłopak, ale żeby podpalił tartak? Chciał zamordować?
an43
Nerwowe spojrzenie Loli wędrowało od Diaza do Milli i z

go w pasie. Od czasu do czasu przesuwał palcem po nagiej krągłości jej

Quincy'ego znalazła się nagle między jej odsłoniętymi piersiami. Najpierw
zadawaliby potwornych pytań, dlaczego trzynastoletni chłopcy nagle strzelają do swoich
Shep pracuje dla firmy ochroniarskiej w Salem. Sandy na nowo zajęła się
opuścił. Zaczęła biec i biegła bardzo bardzo długo.
którymi zajmują się najlepsi agenci w biurze? Może powinni panowie zastanowić
nie może podlegać jurysdykcji dla młodocianych. Danny powinien zostać przekazany w ręce
że na świecie jest dość brzydoty i że on wcale nie musi przykładać ręki do jej
Uśmiechnął się smutno.
– Nie. Myślę, że popełnił ten sam błąd, co większość mieszkańców Bakersville. Rainie
Ponieważ było ciepło i parno, nie włożył marynarki. Stał z rękami w kieszeniach,
Luke i Quincy zgodnie kiwnęli głowami. Mięśnie napięte, gotowi do działania.
Na jego miejsce przybył Quincy. Reszta była już tylko historią działania
na coś się decydował, nigdy sobie nie odpuszczał. No, chyba że chodziło
Zakładał, jak każdy, że taka tragedia może się zdarzyć innym, ale na
Rainie z równowagi. – Czy Danny wspominał kiedykolwiek o jakimś internetowym

©2019 monachum.do-szosty.beskidy.pl - Split Template by One Page Love